Z wizytą w bibliotece (3)  

Posted by Inblanco in

W piątek byłam przez 5 minut w bibliotece. Z zegarkiem w ręku. Chwyciłam, co było i biegłam dalej. Ale sadzę, ze sobie poradziłam. Wynik starcia Aneta - Czas = 1:0 ...
Ja i siostra lubimy kryminały: mam więc Fowlera "Siedemdziesiąt siedem zegarów" i ... "Magnetyzera" Lewandowskiego. Tutaj straciłam najwięcej cennych minut, bo Lewandowski jako osoba jest nieprawdopodobnie wręcz niekulturalny, a taka opinię wyrobiłam sobie czytając jego wypowiedzi na pl.rec.fantastyka.sf-f. I jakoś działa na mnie odpychająco, ale może siostra przeczyta to z jakąś przyjemnością ;)

Potem wyłowiłam trzy książki, które miałam w planach już wcześniej:
  • Anna Janko "Dziewczyna z zapałkami"
  • Anita Nair "Przedział dla pań"
  • Doris Lessing "Piate dziecko"
Zdziwiła mnie obecność na półce Lessing. Zazwyczaj utwory noblistów, przez co najmniej pół roku są niedostępne, bo przechodzą z ręki do ręki. Albo to świadczy o Lessing, albo o zanikającym prestiżu nagrody Nobla, albo miałam szczęście. Przekonam się niedługo.

No i na końcu, coś co sobie wymyśliłam jako świetne remedium na mgliste jesienne popołudnia:
  • Isabel Allende "Córka fortuny"
  • Santa Montefiore "Szkatułka z motylem"
Montefiore, z tego co słyszałam, pisze przyzwoite czytadła.


Tak właściwie to nie potrzebuję remedium na jesień, bo przecież lubię tę porę roku. Ale tylko wtedy, gdy spędzam ją w przytulnym domu. Zapach ciasta i ciepła herbata przynoszą intensywniejszą radość właśnie w listopadzie, prawda?

This entry was posted on 28.10.07 at niedziela, października 28, 2007 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

2 komentarze

Chyba miałaś szczęście, u mnie w bibliotekach Lessing wyparowała od razu po Noblu!
Montefiore za to jest podobno na zapisy!:D No ale na razie się nie zapisuję, bo i tak mam co czytać:)

29 października 2007 20:17

Byłam zdziwiona, ze Lessing tak sobie leży, bo do Śniegu Pamuka nie można się było dobić przez dobre 6-7 miesięcy. Gdy książka była już dostępna, mnie kojarzyła się z negatywnymi opiniami i dałam sobie spokój.W domu leży "Nazywam się czerwień" ale jeszcze nie przeczytane.

30 października 2007 16:43

Prześlij komentarz