Anita Nair "Przedział dla pań"  

Posted by Inblanco in ,


Najpierw pomyślałam, że współczuję tym kobietom. Że nie chciałabym żyć w takim świecie, urodzić się tam kobietą. A potem... Czy to naprawdę tylko historia o kobietach urodzonych i żyjących w Indiach?

Pomysł jest banalnie prosty. Oto główna bohaterka, która całe swoje życie podporządkowała rodzinie, postanawia to zmienić i wyrusza w podróż. Wsiada do pociągu i w czasie podróży poznaje historie pięciu kobiet. Czytelnik ma więc okazję wysłuchać kilku różnych opowieści, które w zasadzie mówią o tym samym: o wolności. Wolności do i wolności od.

W książce można znaleźć wiele sentencji, mogących stać się kluczem do jej odczytania. Ot, choćby taka:
"Już dawno odkryła, że kobietę z własnym zdaniem traktowano jak brzydki zapach. Którego lepiej unikać."
To zdanie miało ogromny wpływ na kobiety, które rozmawiają z Akhilandeswari. Niektóre godzą się z tym bez szemrania, jak Padma, siostra Akhilii czy matka Sheelii : "ona chciała być tylko córką. Chronioną, rozpieszczaną i zwolnioną do końca życia ze wszelkich macierzyńskich cnót". Innym trudno się z tym pogodzić, więc walczą otwarcie lub po kryjomu. Ale walka też nie przyniesie efektu, jeśli tak jak Margaret nie nauczą się "odporności na to, co myślą o mnie ludzie. Naturalnie przez to jeszcze bardziej mnie nie lubią. Ludzie nie lubią myśleć, że ich zdanie na czyjś temat nic dla tej osoby nie znaczy"A kiedy jeszcze jest to kobieta ... nie mogą tego znieść"
Oto świat, w którym kobieta i jej pragnienia, potrzeby są jednoznacznie określone: "Czegóż jeszcze mogłaby pragnąc kobieta, oprócz szczęśliwego małżeństwa i zdrowych dzieci? myślał zasypiając" Takie refleksje snuje mąż jednej z bohaterek. Kobieta jest pełna tylko z mężem u boku. Gdy zostaje wdową, znowu nie jest w pełni wartościowym członkiem społeczeństwa: "Myślą, że jako wdowy, umiemy poskromić swój apetyt. Obchodzić się bez chili, bez owoców tamaryndowca, bez przypraw... myślą, że nasze zmysły są martwe, jak nasi mężowie."

Mnie najbardziej jednak uderzyło, jak bardzo kobiety są wobec siebie bezwzględne. Matka nie wierzy, gdy córka opowiada o tym, jak została zgwałcona. Przyjaciółki nie chcą wysłuchać i zrozumieć uczuć, które odbiegają od przyjętych norm. Narzekasz na męża? Jedyną radą, na jaka możesz liczyć , to "bądź lepszą żoną"...

W świecie mężczyzn, kobiety nie mogą na siebie liczyć. Ani córka na matkę, ani matka na córkę. Mną wstrząsnęła najbardziej historia Margaret, nauczycielki chemii, która poślubiła mężczyznę, bo pasował do "kart romansu". Początek małżeństwa to szczęśliwe chwile, aż do czasu, gdy Margaret zachodzi w ciążę. Od tego momentu wszystko się zmienia. Nair prezentuje tutaj świetne studium budzącej się nienawiści, upokorzenia. Bohaterka zmaga się z tym sama. "Jeśli jemu nie mogę powiedzieć, to któż mi pozostał do rozmowy?" No właśnie.
Portret Ebego, przechadzającego się z "Samotnością długodystansowca" pod pachą, z obsesją na punkcie ciała jest rewelacyjny. Ta samcza próżność, gdy przez cały dzień siedzi nad encyklopediami, by pod wieczór na oczach przyjaciół wpisać ostentacyjnie ostatnie hasło ... Ale Ebe ma naturalny dar rozwiązywania krzyżówek, jak sam twierdzi ;)

Autorka świetnie opisuje barwność kuchni indyjskiej, jej zapachy i smaki. Te egzotyczne nazwy brzmią tak smakowicie... Zresztą nawet jajko na twardo w tej książce, dzięki smacznemu opisowi, stało się czymś, na co nabrałam ochoty. Zajadając jajko* (z sola i pieprzem) pomyślałam, że te historie mogłyby wydarzyć się wszędzie. "Jestem taka sama" myśli Akhila o swoich współtowarzyszkach. I dodaje "Próbuję zdefiniować realia własnego życia, uzasadnić moje niepowodzenia i poczucie beznadziejności, wykorzystując do tego materię ich życia, poszukując podobnej nici, która połączyłaby w jakiś sposób ich życie z moim, osłabiając moje poczucie winy za to, kim jestem i do czego się doprowadziłam."

Każda z tych kobiet walczy na swój sposób. A ich walka zaczyna sie wtedy, gdy przyznają sobie prawo do szczęścia, do bycia sobą, z własnymi pragnieniami, lękami. I to jest uniwersalna prawda.

* nie żebym była zwolenniczką jajek na twardo, ale niestety z kuchni indyjskiej, a uściślając bramińskiej nic dla mnie nie jest dostępne. A jajko miałam w domu ... ;)

This entry was posted on 3.11.07 at sobota, listopada 03, 2007 and is filed under , . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

6 komentarze

a nie wydaje Ci sie, ze jakos dziwnie blisko tych problemow jestesmy i my? ?

3 listopada 2007 13:33

I dlatego na początku stawiam pytanie, czy to historia dotycząca tylko kobiet urodzonych w Indiach? Nie, moim zdaniem.

Egzotyczne są dla mnie miejsca, zapachy, jedzenie itd. ale nie problemy bohaterek. Mamy tylko inną scenerię. Owszem, kultura miejsca ma znaczenie, ale jak się okazało nie decyduje o wszystkim. Europejki czy Amerykanki mają swoje reguły, zasady. Nie tylko religijne, wystarczy spojrzeć na kult młodego i pięknego ciała. I teraz albo przyznamy sobie prawo do szczęścia mimo to, albo poddamy się jakiemuś reżimowi, który nie określa nas jako osoby.

P.S. Ta pierwsza wersja recenzji pojawiła się nie wiadomo skąd na moim blogu:) Siedziała w kopiach roboczych i nie wiem dlaczego wyskoczyła na stronę główną. Teraz jest już lepiej.Poprawiłam.

3 listopada 2007 14:47
Anonimowy  

Czy mogłabyś mi napisać jak ma wyglądać link do licznika z histas, aby po wstawieniu go na bloga, licznik wyświetlał mi się na mojej stronie. Z góry dziękuję za pomoc. Paula

3 listopada 2007 18:02

Paula, musisz się na tej stronie zarejestrować. Potem wybrać szablon licznika, który Ci się spodoba i wkleić kod html(jeśli masz bloga na bloggerze) w zakładce na "kładzie" bloga dodaj html. Mam nadzieję, że pomogłam.

3 listopada 2007 22:30
Anonimowy  

Dziękuję za pomoc, ale nadal nie mogę rozgryźć co mam wkleić z tego "Javascriipt counter code" jaki mi pokazują po zarejestrowaniu się na Histas. Może nic mi nie wychodzi dlatego, że ja mam bloga na onecie? Pozdrawiam! Paula

4 listopada 2007 09:32
Anonimowy  

na mnie ta książka zrobiła wielkie wrażenie, jednak również mnie bardzo przygnębiła, właśnie dlatego, że syt. kobiet tam jest przedstawiona w taki pesymistyczny sposób. Jednak czy niby u nas jest tak super? Oto jest pytanie...są problemy, ale nieco innego rodzaju. Pozdrawiam,
Chiara.

3 grudnia 2007 11:17

Prześlij komentarz