Autor jednej książki  

Posted by Inblanco in

Mam kilku takich autorów, których kolejne książki kupuję w ciemno. Bo już wiem, że ich styl pisania mi odpowiada, że mnie nie nudzą i co najważniejsze, piszą w miarę równo. Pierwsze nazwisko, które mi przyszło do głowy jako przykład to ukochana przeze mnie Axelsson.

Ale są też tacy, którzy zachwycili mnie swoim utworem i był to wyczyn jednorazowy. Mimo, że byłam w posiadaniu kolejnych książek owych autorów, to przyjemności w lekturze już nie odnalazłam. Apetyt miałam wielki, lecz cóż... Czasami tak mi szkoda, że to se nevrati :)

Przykład nr 1.
Donna Tartt "Tajemna historia" - opowieść o grupie studentów zafascynowanych antycznym pojęciem piękna, którzy w dążeniu do doskonałości popełniają zbrodnię. Doskonale napisana opowieść o manipulacji, pozorach i potrzebie akceptacji. Nawet za cenę zbrodni?
Ta autorka napisała później "Małego przyjaciela", w którym główną bohaterką jest Hariett, dorastająca w cieniu zbrodni popełnionej na jej bracie. Jak się cieszyłam, że ta powieść się ukazała! A nawet jej nie doczytałam... kompletna pomyłka.

Przykład nr 2.
Wiliam Saroyan "Śmierć nie omija Itaki" wspaniała opowieść o zwykłym życiu. Trudno pisać po prostu o życiu, śmierci, dobru a Sayoranowi się to udało. Może dzięki temu, że głównym bohaterem jest mały chłopiec? Przez pryzmat jego niewinności obserwujemy zmagania z codziennością wyidealizowanej społeczności. Bardzo mi się podobało, ale nic więcej Saroyana nie zrobiło na mnie wrażenia.

Szkoda.

This entry was posted on 18.3.08 at wtorek, marca 18, 2008 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

6 komentarze

kubu  

tez tak mam z Axelsson, ktora uwielbiam, ale jej ksiazki w magiczny sposob sie mnie nie trzymaja.
dobra wiadomoscia jest to, ze w kwietniu wychodzi jej kolejna powiesc, a do tego wznowienie w ramach serii Z MIOTLA "kwietniowej czarownicy" i "daleko od nielfheimu" (ale pod innym tytulem).
Kupie sobie i przykuje lancuchem do polki :)

18 marca 2008 21:15

Gdy kończyłam czytać "Tajemną historię" żałowałam, że już koniec i czytanie jej od nowa nie przeniesie mnie tak mocno w rzeczywistość powieści. A co do "Małego przyjaciela" czułam podobnie jak Ty, choć się zaparłam i doczytałam:)

18 marca 2008 22:04

Kubu, słyszałam już dobrą nowinę :) Nowa Axelsson! Mam jej wszystkie książki i ta również znajdzie się w mojej kolekcji. Byle do kwietnia...

Nauczycielko, gratuluję motywacji :)
Dziwne, że te dwie, tak rożne książki wyszły spod pióra jednej osoby, prawda?

19 marca 2008 10:59

"Tajemna historia" podobala mi sie straszliwie, ale "The little friend" juz czwarty rok stoi na polce i jakos nie kusi...

21 marca 2008 00:09
chiara76  

"Tajemna historia" też bardzo mi się podobała. Moja przyjaciółka , która mi ją poleciła, powiedziała to samo o "Małym przyjacielu", co Ty, więc chyba takie są odczucia. W sumie cieszę się, że nie próbowałam, bo wystarczy mi dobra opinia o Tajemnej historii.
Pozdrawiam i życzę Zdrowych Spokojnych Świąt!

21 marca 2008 15:59

Zdecydowanie "Mały przyjaciel" nie udał sie Tartt. Tym bardziej to rozczarowuje, ze "Tajemna historią" postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Nie znam osoby, której by się MP podobał i w sumie to aż dziwne...

22 marca 2008 13:01

Prześlij komentarz