"Przeproś" Aleksander Kościów  

Posted by Inblanco in

Aleksander Kościów to młody prozaik, autor głośnego debiutu ”Świat nura” w którym zaprezentował bogactwo swojej niezwykłej wyobraźni.
Podobnie jest w jego drugiej powieści pt. „Przeproś” w której umiejętnie balansuje pomiędzy trzema rzeczywistościami. Ta najbliższa i najbardziej znajoma, przynajmniej początkowo, opowiada o poszukiwaniach 10-letniego chłopca, w które angażuje się kilkoro obcych sobie ludzi. W miarę poznawania tych postaci, czytelnik orientuje się, że choć każda z nich pozornie wybrała inny sposób na życie, to w rzeczywistości bohaterów łączy eskapizm.
Od czego uciekają? I gdzie znajdują schronienie?

Błażej, nie potrafiący sobie poradzić z rozpadem związku z Ewą, odnalazł namiastkę ukojenia w obserwacjach mgławic i podziwianiu próżni wypełniającej kosmos.
Obok Błażeja pojawi się Zuzanna, Marta, brat Barnaba i brat Abelard, Tadeusz Butt, Ernest Zwarty: postaci bardzo realne oraz ... nie z tej bajki. Gdy w twardej rzeczywistości, w której znikają mali chłopcy pojawiają się elementy stricte z powieści fantastycznej czytelnik zaczyna stawiać coraz więcej pytań: Czy to tylko wyobraźnia nieszczęśliwej dziewczynki? Czy to gra? Jeśli tak, to kto rozdaje karty i ustanawia reguły? Jaką rolę odgrywa w tym przypadek? Czy w ogóle istniej coś takiego, jak zbieg okoliczności?

Na niektóre z tych pytań odpowiedź znajdziemy w tekście, bo autor podsuwa je zarówno bezpośrednio jak i poprzez bogactwo i natężenie metafor, których odszukiwanie sprawia przyjemność. Zmusza to także odbiorcę do uważnego i pełnego skupienia wgłębiania się w świat wykreowany przez Kościowa. Z pewnością więc „Przeproś” nie jest powieścią, która poleciłabym znajomym jako przysłowiową „książkę do pociągu”. Ale na zimowe, długie wieczory to doskonała uczta.

Druga płaszczyzna tej opowieści, to wewnętrzny monolog tajemniczej postaci. Odrębność bohatera jest podkreślona nawet poprzez zapis, do którego zastosowano kursywę. Przyznam, że do czasu, gdy autor skąpił wskazówek na temat tożsamości owej postaci, na własny użytek określałam go mianem Demiurga. I w zasadzie niewiele się pomyliłam. Ale obserwujemy tutaj nie twórcę o nieograniczonych możliwościach i sile sprawczej. Jesteśmy raczej świadkami ostatniego dzieła Demiurga, który burząc swoje poprzednie dokonania, ma szansę przywrócić ład i porządek. Ma ostatnią możliwość, by po śladach, które zostawiła przeszłość, powrócić do teraźniejszości.
Miotanie się tego bohatera, jego walka z własnymi słabościami i przyzwyczajeniami, i w końcu stawienie czoła własnej destrukcyjnej przeszłości, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Napisane jest to z pasją i choć nie czyta się tego lekko, wręcz przeciwnie, porównałabym te fragmenty do zmuszenia czytelnika do brnięcia razem z Demiurgiem w głębokim, sypkim piasku, to pokonanie każdego kolejnego kroku przynosi satysfakcję i zbliża do poszukiwanych odpowiedzi. A czy je w końcu uzyskałam?

Pomocny w tym staje się trzeci, ostatni element współtworzący „Przeproś”: opowieść Dala. Tutaj dostajemy od autora tradycyjną opowieść fantasy z jej wszystkimi atrybutami: mamy wędrówkę, amulet, tajemnicze przedmioty, niezwykłe krainy przez które wędruje nasz bohater. Wreszcie Dal – to słaby, młody mężczyzna, którego podróż ma odmienić. Wielbiciele fabularnej gry rpg pewnie odnajdą w tej części doskonale znajome schematy.

Jednak nie zapominajmy, ze do tego świata zaprosił nas Kościów, więc znana forma zaczyna się zmieniać. Przede wszystkim historia Dala jest zależna od Demiurga. Gdy Dal słabnie, odzywa się Demiurg, którego duch i chęć walki także osłabły. Czy Dal będzie w stanie podążać krętymi ścieżkami sam? Czy jest alter ego Demiurga? Kto jest bardziej rzeczywisty? I w końcu: czyje życie jest grą?

Ja już znalazłam odpowiedzi na te pytania. Niektóre w powieści, inne w sobie.
Za to lubię tę powieść. Jest niejednoznaczna, wymyka się kategoryzacji, składa się z wielu elementów, które w pewnym momencie zaczynają ze sobą współgrać i wzajemnie od siebie zależeć. Zaczynają tworzyć spójną całość.

Kościów tworzy gęstą prozę, gęstą od znaczeń. Symbolika jest u niego bardzo ważna. Z jednej strony może to przenosić lekturę powieści na wyższy stopień trudności ale z drugiej otwiera przed czytelnikiem pole do własnych interpretacji, bo tekst daje wiele możliwości. Trzeba tylko odważnie zagłębić się w tekst.

„Przeproś” jest opowieścią o tym, że ludzie zamykają się we własnych światach i gdy trwa to zbyt długo, to powrót do rzeczywistości może być w pewnym momencie niemożliwy. Destrukcyjne mogą okazać się zarówno złe emocje, jak i pasje, którym to człowiek oddaje się bez reszty i traci kontakt z otoczeniem. Ta pozornie bezpieczna nisza, w której można odnaleźć schronienie to tylko kolejna ułuda. Ale dopóki nie jesteśmy sami, to zawsze jest szansa na powrót: bo mamy dla kogo podejmować ten trud.

I tym jest dla mnie „Przeproś” – wędrówką z zagubionymi duszami, które mają szansę zacząć na nowo snuć swoją historię.

Polecam gorąco.
5/6

This entry was posted on 21.9.08 at niedziela, września 21, 2008 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

4 komentarze

Anonimowy  

Ciekawa recenzja, zaitrygowałaś mnie. Idę szukać książki:)

24 września 2008 16:24

Nie pozostaje mi nic innego, jak powtórzyć raz jeszcze: polecam!
:)

29 września 2008 20:15

A ja sobie właśnie odszukałam Twój wpis, z wrażenia po tym jak znalazłam Twoją opinię na okładce książki:) Bardzo miła niespodzianka, tym chętniej sięgam po tę książkę!

24 listopada 2008 23:13

Padmo - :))) Nawet nie wyobrażasz sobie, jaką radość wydawnictwo sprawiło mi swoją propozycją. Do tego jak już zobaczyłam nazwisko na okładce, to przyznaję uśmiech nie schodził mi z twarzy przez dobre kilka dni. Nie ma co owijać w bawełnę: magia słowa drukowanego ;)))

27 listopada 2008 20:32

Prześlij komentarz