"Serce narodu koło przystanku" Włodzimierz Nowak  

Posted by Inblanco in

     O nagrodzie im. Ryszarda Kapuścińskiego dowiedziałam się w zeszłym tygodniu i przyznam, że pomysł bardzo mi się podoba. Po ogłoszeniu autorów nominowanych do zaszczytnego tytułu,  nie trudno było się zorientować, że w Polsce wydawaniem reportażu zajmuje się głównie wydawnictwo Czarne. Chwała im za to!
Zmobilizowałam się również do tego, by w końcu napisać coś o jednej z wyróżnionych pozycji.

   Na początku roku czytałam "Serce narodu kolo przystanku" Włodzimierza Nowaka, ale nie napisałam notki, bo nie miałam na nią konceptu. Przyznam też, że nie ten zbiór nie uwiódł mnie równie mocno, co poprzedni tytuł Nowaka, czyli "Obwód głowy" .
Jednak obiektywnie muszę stwierdzić, że to wcale niekoniecznie wynika ze słabszej formy reportera.

Możliwe bowiem, że trudno mi polubić "Serce..." bo jak tutaj polubić brudną i szarą  prowincję? Pozbawioną nadziei, przesiąkniętą na wskroś stagnacją? I ci biedni, mali, szarzy ludzie. Ludzie bez życia, bez szans na lepszy los, czasami świadomi piekła nijakości i bylejakości i tego, że znaleźli się w miejscu opuszczonym przez Boga. W świecie, w którym piękno to co najwyżej ładna pani z meksykańskiej telenoweli. 

  Przygniata ten zbiór swoją wymową a ukojenia nie przynoszą także reportaże o pozytywnym zabarwieniu. Bo nawet wtedy czytelnik jest świadomy, że ta dobra chwila, ten miły i uczynny człowiek jest jakby z innej bajki...
Innej?

   Nie mam ulubionego reportażu w "Sercu narodu koło przystanku". Nie wszystkie pamiętam po tych kilku miesiącach. Najbardziej zapadł mi w pamięć ten o młodym chłopcu, który zginął, bo był zmęczony pracą ponad siły i brakiem odpoczynku. Pamiętam do teraz opis jego tenisówek, które po nim zostały.

   Wrażenie robi też otwierający zbiór tekst o osiłkach stosujących dopalacze, by  stymulować przyrost mięśni, by "zdobyć" właściwy obwód bicepsa. Kwestia zdrowia, konsekwencji przyjmowania specyfików różnej maści kompletnie się nie liczy, bo to przecież co najwyżej problem przyszłości. Liczy się teraźniejszość. Tu i teraz. Zawsze.

I może to nasz główny problem?

This entry was posted on 5.5.10 at środa, maja 05, 2010 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the comments feed .

8 komentarze

Właśnie jestem w połowie lektury;)))). Jak dotąd najbardziej podoba mi się reportaż "Cała Polska trzaska" - nie miałam zielonego pojęcia o takich praktykach...
Idę czytać dalej;)
Pozdrawiam

5 maja 2010 21:01

rewelacyjna ksiazka.. tez niebawem cos o niej skrobnę.

5 maja 2010 23:24

Aniu - ten reportaż o samochodach też pamiętam, ale najchętniej bym zapomniała ;) To taki typowy przykład polskiego cwaniactwa, prawda? Co prawda działa to w obie strony, zarówno urzędnicy kombinują jak i potencjalny petent.
A jak trafisz na opowieść o tym młodym chłopcu, który zgninął w pracy, to mozesz mi podac tytuł tego opowiadania? Nie mam zbioru w domu, a chciałabym sobie zanotowac ten tytuł.

Mary - "Serce narodu koło przystanku" podobało mi się, nawet bardzo, ale jednak za rewelacyjną uznaję "Obwód głowy" :)
Co nie zmienia faktu, że Nowak to świetny reporter.
W lutym był w Opolu, wtedy kiedy sądziliśmy, że zima się nigdy nie skończy i śnieg sypał jak oszalały. Przedarłabym się nawet przez zaspy, byle dotrzeć na spotkanie, ale najpierw trzeba o nim wiedzieć...
Następnego dnia po spotkaniu, rano, czytałam sobie gazetę i trafiłam na relację z tej imprezy. Dobrze, że obok mnie stała parująca kawa, bo mogłam udawać, że ten dym, co mi poszedł uszami to właśnie owa parująca kawa...
;)))

6 maja 2010 07:44

Kiedyś czytałam artykuł o takich osiłkach, którzy wstrzykują sobie końskie hormony, aby przyspieszyć wzrost masy mięśniowej...

Ciekawe, czy jest coś, co poprawia myślenie?

6 maja 2010 13:48

Ten tekst to "Źrebak na okresie próbnym".
Ja z kolei kiedyś za późno włączyłam radiową Trójkę, gdzie trwała rozmowa z autorem. Coraz bardziej zastanawia mnie, w jaki sposób Nowak wybiera temat do reportażu. Bo w zasadzie wszędzie COŚ się dzieje...

6 maja 2010 15:48

Najistotniejszym problem współczesności jest tabu jakim otacza się "śmierć". W pierwotnych kulturach przygotowywano się do przejścia już od najwcześniejszych lat, dzisiaj, media rąbią co rusz w związku z jakimś przełomem w transplantologii etc, sprawiając wrażenie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Bogaci ludzie naprawdę w to wierzą, a kiedy zaczyna się wierzyć w naukę a przestaje pamiętać o śmierci, rodzą się takie właśnie zagadnienia...

Pozdrawiam serdecznie :)

7 maja 2010 19:23

Kalio - :)

Aniu - dzięki za tytuł. Masz rację, Nowak ma tę umiejetność, że dostrzega temat wszędzie. Każdy może stać się bohaterem jego tekstu... przerażające nieco ale i uspokajające. Świadomość, że jest ktoś, kto nie tylko patrzy ale i widzi.

anhelli - masz rację, niestety. Wiesz, ten problem niedostrzegania nieuniknionego przejawia się też w naszym stosunku do ludzi starszych i w ogóle starości. Jakoś tak dziwnie się składa, że coraz częściej stary=niepotrzebny, odsuwany na boczny tor.
Czy to jest rzeczywiście cecha charkterystyczna naszej epoki, czy wcześniejsze pokolenia też dostrzegały ten problem? Ja mam wrażenie, że to nasza specjalność. Zaczęło się od kultu ciała i młodości...

7 maja 2010 20:23

hehehe..:))

Obwód głowy - nie znam. Dzięki za tytuł

7 maja 2010 20:36

Prześlij komentarz