Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty

Walka z Tołstojem i uściski dla House'a  

Posted by Inblanco in ,

Czytam "Wojnę i pokój" Tołstoja i o ile na początku bardzo mi się podobało, to teraz zaczynam przysypiać nad książka. Dosłownie! Fragmenty frontowe są zazwyczaj nużące, jak dla mnie. Tak, wiem, że to powieść o _wojnie_ ale czy leniwie sunące wojska są interesujące? Dla mnie nie. Na szczęście teraz się trochę ożywiło: książę Andrzej wrócił od cesarza i poznał historię mostu w Wiedniu.
Wątpliwości wyrażam po pierwszym tomie, czy raczej w jego trakcie.

Za to bardzo mnie cieszy informacja, że TVP zakupiła serial amerykański "House M.D.". Ta historia jest tak kompletnie inna od tych wszystkich szpitalnych opowieści, że już za samo to należą się brawa dla scenarzystów. Choć House nie jest tak kompletnie samotny w swoim zachowaniu: pokrewną mu duszą jest Christina z "Grey's Anatomy", choć jej postać jest jednak łagodniejsza. Oj, jak ja lubię tego drania!

Tonia Buddenbrook  

Posted by Inblanco in ,

Podobieństwo Toni do Izabeli Łęckiej objawia się głównie w tym, że obie są dziećmi swoich czasów. Tomasz nieustannie traktuje Tonię jak "dziecko" a jej ta sytuacja odpowiada. Lubi o sobie mówić jako o "głupiutkiej gąsce". Pewnie jej bezbronność miała być uwodzicielska dla otoczenia. Jej decyzje o zamążpójściu, choć tak prozaicznie głupie, wcale takie nie były w oczach rodziny. Mimo, iż czytelnik od razu domyślał się, że nastąpi teraz katastrofa, to czy można się dziwić Toni? Karmionej od małego poczuciem wyższości, dorastającej w przekonaniu, że jest kimś lepszym, ze jej rodzina jest jej biletem wstępu do każdego, prawie każdego, domu?
Biedna, ograniczona Tonia. Mann mistrzowsko ją scharakteryzował, choć bardzo blisko w tym wszystkim mu do mizoginizmu. Zresztą świetnie, choć oszczędnie nakreślił też kuzynki Toni Fryderykę, Henrykę i Fifi - stare panny, złośliwe, z zaciśniętymi ustami.

Książkę wciąż czytam. Jestem na 428 str/734 str.


Mann - Buddenbrookowie: Dzieje upadku rodziny  

Posted by Inblanco in ,

Manna czytałam "Czarodziejską górę" i byłam naprawdę oczarowana. Potem kupiłam "Doktora Faustusa" i to jak dla mnie jest chyba za ciężkie... Książka leży na półce i na razie nie mogę nawet powiedzieć, że mam zamiar ją przeczytać.
Za to "Buddenbrooków" czyta mi się bardzo dobrze, choć mam tu doczynienia z syndromem "nielubienia głównej bohaterki". Nie znoszę Toni, kojarzy mi się z Izabellą Łęcką (ale tę postać darzyłam większą symaptią). Czy jest szansa na rehabilitację Antoniny w dalszej części powieści? Wątpię, ale na razie przeczytałam 1/3 książki, więc jeszcze wiele może się zdarzyć.